Pojawiła się w Czarnem zaledwie jeden raz i od razu przyciągnęła 16 osób. O czym i o kim mowa?
Już 28 kwietnia rusza cykl spotkań biodanzy, który potrwa do wakacji. Zajęcia poprowadzi Małgorzata Tulwińska. Dziś z entuzjazmem opowiada Czytelnikom Człuchów Info o swojej drodze do tej formy pracy z ciałem oraz o tym, co daje udział w takich spotkaniach.
Droga Małgorzaty do biodanzy zaczęła się w trudnym momencie jej życia:
Po 50-tce moje życie wywróciło się do góry nogami. Pojawił się lęk, smutek i brak wiary w przyszłość. Szukałam czegoś, co pomoże mi się podnieść – opowiada.

Przełomem okazało się jedno zdanie, które - jak mówi - usłyszała zupełnie przypadkiem: „A gdyby zamiast myśleć o życiu, tańczyć życie?”
Kilka miesięcy później trafiła do Szkoły Biodanzy. Jak mówi – to był moment, który wszystko zmienił:
Już po pierwszym zjeździe wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu. To było uwolnienie, lekkość i poczucie, że mogę dalej żyć.
Choć nazwa może sugerować taniec, chodzi o coś dużo więcej:
To nie jest ani taniec, ani terapia, choć ma efekty terapeutyczne. To spotkanie ludzi, którzy poprzez ruch i muzykę doświadczają siebie i relacji z innymi - wyjaśnia.

Zajęcia mają stałą formę: początek w kręgu, wspólny ruch przy muzyce oraz ćwiczenia indywidualne i w parach. Odbywać się mogą zarówno w pomieszczeniu, jak i na świeżym powietrzu:
To metoda doświadczalna – trudno ją opisać słowami. Każdy przeżywa ją po swojemu - mówi prowadząca.
Jedna z najczęstszych obaw początkujących, to brak umiejętności tanecznych. Jednak Małgorzata zapewnia:
W biodanzie nie ma choreografii ani wyuczonych kroków. Ruch wypływa z nas, z emocji. Każdy krok jest właściwy. Tutaj jest pełna akceptacja, bez porównywania i oceniania.
Uczestnicy przychodzą z różnych powodów, ale efekt często jest podobny:
Pojawia się więcej radości, zaufania i chęci do życia. Budujemy relacje, wracamy do siebie i do innych ludzi. My pracujemy na pozytywach. Każdy z nas ma w sobie ten impuls życia – trzeba go tylko rozdmuchać.

Pomysł zajęć w Czarnem pojawił się oddolnie:
Regularnie prowadzę zajęcia w Bornem Sulinowie, Złocieńcu i w Barwicach. Na jedne z tych zajęć od ponad roku przyjeżdżała Pani z Czarnego. W rozmowie zapytała czy mogłabym poprowadzić takie zajęcia u nich.
Na pierwsze spotkanie w CCK Czarne przyszło aż 16 osób:
To było dla mnie duże zaskoczenie. Po zajęciach uczestnicy od razu chcieli kontynuacji - wspomina z entuzjazmem Małgorzata.
Dlatego powstał cykl pięciu spotkań, które odbywać się będą do wakacji. Na zajęcia przychodzą kobiety i mężczyźni. Każdy jest mile widziany.

Odpowiedź jest prosta:
Biodanzę może tańczyć każdy – dzieci, dorośli, seniorzy, osoby zdrowe i chore. Nie trzeba doświadczenia ani przygotowania.
Dla Małgorzaty Tulwińskiej to jednak coś więcej niż zajęcia:
Biodanza dała mi nowe życie. Wprowadziła lekkość, radość i zaufanie. Każdego dnia mam apetyt na nowe doświadczenia. Warto przyjść, żeby znowu zachciało nam się bawić życiem. Każdego dnia żyję w zachwycie, mam pasję i apetyt na nowe doświadczenie. Jestem jak dziecko, które na nowo chce poznać świat.
I do tego samego zaprasza innych.
Małgorzata Tulwińska jest facylitatorem Biodanzy w certyfikacji, jak również naturopatą i pedagogiem.
Harmonogram cyklu przedwakacyjnego znajduje się na poniższym plakacie. Zapisy trwają cały czas. Można dołączyć w każdym momencie.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czluchowinfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz