Gdy w październiku ubiegłego roku na łamach portalu relacjonowaliśmy pierwsze, burzliwe protesty przeciwko planom budowy gigantycznej fermy drobiu w Dębnicy, emocje sięgały zenitu. Przez kolejne pół roku temat – choć momentami cichł w urzędowych korytarzach – stale elektryzował lokalną społeczność.
Przeciwnicy inwestycji skrzyknęli się w mediach społecznościowych, założyli komitet i krok po kroku zaczęli prześwietlać plany biznesmena. Pod adresem lokalnych władz wciąż padają ciężkie zarzuty. Gdzie w tym konflikcie kończą się plotki, a zaczynają fakty?
Sprawdziliśmy oficjalną dokumentację postępowania. Okazuje się, że obawy mieszkańców zyskały właśnie potężne, urzędowe wsparcie.
Grupa protestujących mieszkańców zrzeszona w mediach społecznościowych od początku podnosiła larum w sprawie potencjalnego smrodu, hałasu oraz zagrożenia dla lokalnych wód. Choć inwestor od początku zapewniał o nowoczesności projektu, oficjalne dokumenty z wiosny 2026 roku pokazują, że obawy ludzi nie były bezpodstawne.
Kluczowym zwrotem w sprawie okazało się postanowienie Marszałka Województwa Pomorskiego z 13 kwietnia 2026 roku. Urzędnik wydał negatywną opinię dla warunków realizacji tej inwestycji. W dokumencie sformułowano aż 17 szczegółowych uwag i braków w raporcie inwestora.
Marszałek wytknął m.in. brak jasnego planu na zagospodarowanie olbrzymich ilości pomiotu ptasiego (kurzeńca) oraz ścieków technologicznych, co mogłoby zagrozić okolicznym glebom i wodom. Pod znakiem zapytania postawiono też realny wpływ inwestycji na emisję gazów i ruch ciężarówek.
Równie uderzająca jest opinia niezależnej biegłej z zakresu ochrony środowiska, powołanej przez samą Gminę Człuchów. W ekspertyzie z końca kwietnia 2026 roku biegła wprost stwierdziła, że przedstawiony przez inwestora zasięg oddziaływania odorowego i biologicznego nie został określony w sposób wiarygodny, a wydanie decyzji na tamtym etapie niosło za sobą ryzyko błędu.
Z powodu skali inwestycji i oporu społecznego, w ogniu krytyki znalazł się Wójt Gminy Człuchów, Paweł Gibczyński. W przestrzeni publicznej i na grupach dyskusyjnych pojawiały się insynuacje dotyczące rzekomej przychylności urzędu wobec inwestora.
Wójt zdecydowanie i ostro odcina się od tych teorii. W wypowiedziach dla radia Weekend FM nazwał oskarżenia kierowane pod swoim adresem „kłamstwami i kalumniami”. Włodarz gminy wielokrotnie apelował o powściągliwość w ferowaniu wyroków, przypominając, że jako organ prowadzący postępowanie ma związane ręce przepisami prawa.
Wójt nie może zakazać budowy „na życzenie” – musi pozostać bezstronny i działać ściśle w granicach Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Jakiekolwiek uchybienie proceduralne lub przedwczesne zadeklarowanie stanowiska przez wójta dałoby inwestorowi idealną podstawę do zaskarżenia decyzji i unieważnienia całego procesu przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym (SKO).
Włodarz gminy przypomniał również na antenie Weekend FM, że negatywna opinia Marszałka Województwa Pomorskiego – choć ma ogromną wagę merytoryczną – w świetle prawa nie jest dla gminy ostatecznie wiążąca, a cała procedura administracyjna wciąż się toczy.
Inwestorem stojącym za projektem w Dębnicy jest Adam Stec. Przedsiębiorca od początku próbuje gasić pożar wizerunkowy i przekonywać lokalną społeczność do swoich racji. Jeszcze w styczniu zorganizował otwarte spotkanie dla mieszkańców w Miejskim Domu Kultury w Człuchowie. Ściągnięci przez niego eksperci tłumaczyli wówczas, że planowana ferma będzie jednym z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Polsce, w pełni zautomatyzowanym i bezpiecznym dla środowiska.
Inwestor nie złożył broni po fali krytycznych uwag ze strony instytucji państwowych. W odpowiedzi na wytykane błędy i postanowienie Marszałka, przedsiębiorca sukcesywnie nanosi poprawki. Ostatnio do urzędu trafił obszerny „Aneks nr 4 do raportu o oddziaływaniu na środowisko”, w którym inwestor próbuje odpowiedzieć na zarzuty dotyczące m.in. gospodarki odpadami i emisji.
Poza oficjalną batalią na dokumenty, w gminie toczy się równolegle brutalna wojna psychologiczna i wizerunkowa. Wśród mieszkańców oraz na lokalnych grupach dyskusyjnych krążą niezwykle poważne zarzuty dotyczące kulisów działań podejmowanych przez stronę inwestora. Przeciwnicy budowy fermy wprost mówią o praktykach, które w ich ocenie budzą potężne wątpliwości moralne i prawne.
Lokalny komitet protestacyjny zwraca uwagę m.in. na intensywną akcję telefoniczną kierowaną do sołtysów. Według relacji mieszkańców, tuż po ogłoszeniu ogólnodostępnego spotkania ludzi z władzami wsi, reprezentanci inwestora mieli składać sołtysom telefoniczne propozycje „sponsoringu” dla sołectw, co przez protestujących odbierane jest jako próba zakulisowego pozyskania przychylności i uciszenia oporu.
Niezwykle poważnie brzmią też zarzuty dotyczące zbierania podpisów za zmianą planu ogólnego gminy pod kątem budowy fermy. Mieszkańcy Dębnicy alarmują, że poparcie mogło być generowane w sposób sztuczny. Z ich informacji wynika, że podpisy zbierano m.in. wśród pracowników człuchowskich firm, za pośrednictwem ich właścicieli zainteresowanych realizacją budowy.
Komitet protestacyjny stawia tu publicznie retoryczne, ale niezwykle ciężkie pytanie: czy pracownik w takiej sytuacji miał w ogóle swobodny wybór i mógł odmówić swojemu pracodawcy? Podnoszony jest również argument, że część z tych osób w ogóle nie mieszka na terenach objętych planowaną inwestycją i nie będzie ponosić jej codziennych konsekwencji. Co więcej, według relacji komitetu, osoby zbierające podpisy miały się przy tym powoływać na autorytet Wójta Gminy.
Zarzuty te budzą gigantyczne oburzenie, jednak na ten moment opierają się na oświadczeniach i relacjach zbieranych przez komitet. Strona inwestora konsekwentnie zapewnia o czystości swoich intencji i legalności działań, a sam wójt stanowczo odcina się od jakichkolwiek spekulacji, jakoby urząd stał po którejkolwiek ze stron tego konfliktu.
Odpowiedzią mieszkańców na działania inwestora była potężna manifestacja jedności, do której doszło podczas tegorocznych Dni Gminy Człuchów, zorganizowanych właśnie w Dębnicy w miniony weekend. Lokalna impreza błyskawicznie zamieniła się w arenę głośnego protestu.
Mieszkańcy dumnie reprezentowali swoją inicjatywę w koszulkach z hasłem „Stop fermie kur w Dębnicy”, a samo stoisko sołeckie zostało ozdobione wymownym transparentem: „Najpiękniejsza gmina w Polsce – chcemy, żeby taka pozostała. STOP fermie drobiu w Dębnicy”.
Podczas święta gminy protestujący ruszyli z własną akcją zbierania podpisów – tym razem pod oficjalnym listem intencyjnym przeciwko budowie fermy, skierowanym bezpośrednio do Wójta oraz Rady Gminy. Na stoisku masowo dystrybuowano również ulotki informacyjne, ostrzegające przed zagrożeniami, jakie niesie za sobą przemysłowa ferma: od potężnego odoru i zanieczyszczenia wody, aż po paraliżujący transport ciężarowy i negatywny wpływ na zdrowie.
Mobilizacja przyniosła skutek, bo list masowo podpisywali nie tylko miejscowi, ale i przybyli na wydarzenie goście. Podział w gminie staje się coraz głębszy, a mieszkańcy jasno dają do zrozumienia: bitwa o Dębnicę dopiero się rozkręca.
Walka o przyszłość Dębnicy właśnie wkroczyła w decydującą fazę. Wszystko zaczęło się 19 maja 2026 roku, gdy wójt ogłosił ponowne rozpoczęcie procedury z udziałem społeczeństwa. Od tego dnia ruszył oficjalny zegar – mieszkańcy mają dokładnie 30 dni (do 19 czerwca 2026 roku) na zapoznanie się z najnowszymi aneksami inwestora oraz na składanie oficjalnych uwag i wniosków w Urzędzie Gminy.
Urzędnicy z Człuchowa, posiłkując się opinią biegłej, postanowili jednak dmuchać na zimne i zastosowali zasadę ostrożności. Kilka dni później, 25 maja 2026 roku, wójt wydał kolejne obwieszczenie, w którym oficjalnie wyznaczył strefę oddziaływania inwestycji na 300 metrów. Wszyscy właściciele działek w tym obszarze zostali uznani za oficjalne strony postępowania, co daje im realne, twarde narzędzia prawne do udziału w sprawie.
Zamiast emocjonalnych wpisów w sieci, to właśnie te oficjalnie złożone pisma na biurku wójta będą miały decydujące znaczenie dla losów tej gigantycznej inwestycji. Do tematu będziemy wracać.
::news{"type":"see-also","item":"6339"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czluchowinfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz