Człuchów

Zamknij

Tłumy na plaży i próby niszczenia ogrodzenia. Organizator Stance on the Beach odsłania kulisy

Ewelina Wieczorek 15:28, 09.06.2026 Aktualizacja: 16:24, 09.06.2026
Skomentuj Tłumy na plaży i próby niszczenia ogrodzenia. Organizator odsłania kulisy Fot: K1siel Photo

Za nami piąta, jubileuszowa edycja jednego z najważniejszych wydarzeń motoryzacyjnych w tej części Polski która przyciąga ludzi z całej Europy. Przez miniony weekend plaża OSiR w Człuchowie pękała w szwach od unikalnych projektów, a wieczorny koncert TEDE-go i sety DJ Casprova (Kacpra Ochendala) przyciągnęły tłumy. Jednak organizacja wydarzenia tej skali to nie tylko blask fleszy, ale też gigantyczne koszty, logistyka i... bezczelne próby niszczenia mienia przez osoby próbujące wejść na teren bez biletów.

Rozmawiamy o tym z Michałem Koziełko, twarzą projektu i współtwórcą sukcesu Stance on the Beach.

Redakcja: Michale, kurz po piątej edycji powoli opada, auta rozjechały się do domów. Koszty organizacji wydarzenia tej skali składają się z wielu elementów, które często pozostają niewidoczne dla odwiedzających. Zagrajmy w otwarte karty: co tak naprawdę wchodzi w skład przygotowania tak potężnego przedsięwzięcia na plaży OSiR?

Michał Koziełko: Koszty organizacji wydarzenia tej skali składają się z wielu elementów, które często pozostają niewidoczne dla odwiedzających. To nie tylko sama ekspozycja samochodów, ale również infrastruktura techniczna, zabezpieczenie imprezy, zaplecze sanitarne, obsługa uczestników, przygotowanie terenu, produkcja sceniczna czy logistyka związana z kilkudniowym funkcjonowaniem pola namiotowego.

Nie chcemy skupiać się na konkretnych kwotach, ponieważ najważniejszy jest dla nas efekt końcowy i doświadczenie uczestników. Mogę natomiast powiedzieć, że organizacja wydarzenia na takim poziomie wymaga zaangażowania wielu firm, partnerów i kilkumiesięcznej pracy całego zespołu.

Nieodłącznym elementem organizacji tego wydarzenia jest również zaangażowanie członków stowarzyszenia oraz wolontariuszy. To godziny, dni i tygodnie pracy, której jedynym wynagrodzeniem jest satysfakcja z udanego wydarzenia. To właśnie dzięki ich pasji, poświęceniu i ogromowi wykonanej pracy możliwa jest realizacja przedsięwzięcia tej skali.

Bardzo często kosztem własnego czasu prywatnego angażują się w przygotowania przez cały rok, a w ostatnich tygodniach przed wydarzeniem ich wysiłek osiąga najwyższy poziom.

W sieci pojawiały się głosy zdziwienia, że wieczorna część była biletowana, a z drugiej strony sami mierzyliście się z falą wiadomości od spóźnialskich, którzy chcieli rejestrować auta na ostatnią chwilę. Jak z Waszej perspektywy wygląda zderzenie z taką machiną ludzką i logistyczną?

M.K.: Jednym z największych wyzwań organizacyjnych pozostaje komunikacja z bardzo dużą liczbą uczestników. Przez wiele miesięcy publikujemy szczegółowe informacje dotyczące harmonogramu, zasad uczestnictwa, rejestracji czy sprzedaży biletów.

Mimo to w ostatnich dniach przed wydarzeniem otrzymujemy ogromną liczbę wiadomości dotyczących kwestii, które zostały już wcześniej opisane w naszych kanałach informacyjnych. Przy takiej skali wydarzenia nawet kilka minut poświęconych na zapoznanie się z informacjami znacząco usprawnia cały proces.

Jeżeli chodzi o bilety, ich liczba jest planowana z dużym wyprzedzeniem i wynika między innymi z wymogów bezpieczeństwa, pojemności terenu oraz przygotowanej infrastruktury. Po wyczerpaniu dostępnej puli nie mamy możliwości jej dowolnego zwiększania, nawet jeśli zainteresowanie nadal rośnie.

Zawsze zachęcamy uczestników do wcześniejszego podejmowania decyzji, ponieważ odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę zwykle kończy się rozczarowaniem.

Przed samym wydarzeniem opublikowaliśmy komunikat dotyczący terminów zgłoszeń i rejestracji. Nie wynikało to z chęci bycia stanowczymi dla zasady, ale z konieczności organizacyjnej. Zamknięcie rejestracji, selekcji aut czy akredytacji odpowiednio wcześniej pozwala nam przygotować wydarzenie na poziomie, którego oczekują zarówno uczestnicy, jak i odwiedzający.

Niestety zdarzają się również sytuacje, które wykraczają poza zwykłe nieporozumienia organizacyjne. W trakcie wydarzenia odnotowaliśmy przypadki prób wejścia na teren imprezy poza wyznaczonymi punktami, w tym uszkodzenia elementów ogrodzenia.

Takie działania generują dodatkowe koszty i pracę dla organizatorów, a przede wszystkim wpływają na bezpieczeństwo wszystkich uczestników.

Przejdźmy do czystej energii. Na scenie pojawił się TEDE, za konsolą stanął DJ Casprov (Kacper Ochendal) i perkusista Grover. Jak publiczność odebrała tę muzyczną strefę po godzinie 20:00?

M.K.: Wieczorna część wydarzenia pokazała, że motoryzacja i muzyka bardzo dobrze się uzupełniają. Po godzinie 20:00 teren zmienił swój charakter, ale atmosfera pozostała dokładnie taka sama – pełna pozytywnej energii i ludzi, którzy przyjechali wspólnie spędzić czas.

Publiczność dopisała, a reakcje pod sceną pokazały, że taki kierunek rozwoju wydarzenia spotkał się z dużym zainteresowaniem. Dla wielu uczestników była to okazja, aby po całym dniu spędzonym przy samochodach po prostu pobawić się ze znajomymi.

Jeżeli chodzi o samego TEDE-go, bardzo pozytywnie odebrał klimat wydarzenia. To impreza, która ma swój własny charakter i wyróżnia się lokalizacją. Plaża, jezioro i setki dopracowanych projektów tworzą atmosferę, której trudno szukać na klasycznych festiwalach czy wydarzeniach motoryzacyjnych.

Artyści i osoby współpracujące przy wydarzeniu wielokrotnie podkreślały wyjątkowy klimat miejsca oraz zaangażowanie uczestników.

Rozdzielenie strefy dla zwiedzających w ciągu dnia od zamkniętej, wieczornej części dla uczestników i posiadaczy biletów VIP – to zdało egzamin? Jak oceniasz poziom aut, które wjechały na teren?

M.K.: Od początku zależało nam na tym, aby wydarzenie było dostępne zarówno dla osób mocno związanych ze sceną motoryzacyjną, jak i dla mieszkańców czy rodzin, które po prostu chciały zobaczyć wyjątkowe samochody.

Rozdzielenie części dziennej i wieczornej sprawdziło się bardzo dobrze. W ciągu dnia teren żył własnym rytmem, a odwiedzający mogli spokojnie oglądać projekty, rozmawiać z właścicielami i poznawać kulturę stance od środka. Frekwencja pokazała, że mieszkańcy i osoby odwiedzające region chętnie korzystały z tej możliwości.

Jeżeli chodzi o poziom samochodów, tegoroczna edycja była wyjątkowo mocna. W strefie TOP znalazło się wiele aut reprezentujących zupełnie różne style i kierunki budowy. Trudno wskazać jeden konkretny projekt, bo właśnie różnorodność była w tym roku największą siłą wydarzenia.

Kilka samochodów bez wątpienia mogłoby z powodzeniem reprezentować Polskę na największych europejskich imprezach.

Część osób próbuje nazywać Wasze wydarzenie festiwalem, inni mówią o zlocie. Jaki jest Wasz plan na przyszłość? W którą stronę zmierza Stance on the Beach?

M.K.: Nie skupiamy się na nazywaniu Stance on The Beach festiwalem czy zlotem. Najważniejsze jest dla nas tworzenie wydarzenia, które każdego roku oferuje uczestnikom coś więcej niż tylko wystawę samochodów.

Scena motoryzacyjna cały czas się rozwija, a oczekiwania uczestników rosną. Staramy się na nie odpowiadać, zachowując jednocześnie charakter wydarzenia, który budowaliśmy przez lata.

Tegoroczna edycja pokazała, że uczestnicy oczekują nie tylko najwyższej klasy projektów motoryzacyjnych, ale również atrakcji towarzyszących, odpowiedniej infrastruktury i programu, który pozwala spędzić na miejscu cały weekend.

To kierunek, który zamierzamy rozwijać, jednocześnie pamiętając o korzeniach wydarzenia i społeczności, która stworzyła je od podstaw.

Po zakończeniu tegorocznej edycji analizujemy przebieg imprezy, zbieramy opinie uczestników oraz partnerów i wyciągamy wnioski na przyszłość. Pomysłów nie brakuje, ale na konkretne ogłoszenia przyjdzie jeszcze czas.

Korzystając z tej okazji, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim osobom, które w jakikolwiek sposób wsparły organizację wydarzenia. Dziękuję członkom stowarzyszenia, wolontariuszom, sponsorom, partnerom, służbom zabezpieczającym wydarzenie, wystawcom oraz uczestnikom.

Współpraca z Wami to nie tylko ogromna wartość, ale także prawdziwa przyjemność. To dzięki wspólnemu zaangażowaniu możemy rozwijać Stance on The Beach i z roku na rok podnosić poziom tego wydarzenia.

Jedno jest pewne – nie zamierzamy stać w miejscu.

(Ewelina Wieczorek)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu czluchowinfo.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%